~.~
Obudził mnie denerwujący dźwięk budzika w moim telefonie. Rany, a jeszcze tydzień temu to była moja ulubiona piosenka! Szybko nacisnęłam przycisk ,,Porzuć" i rzuciłam telefon na białą szafkę nocną. ,,Jak ja nienawidzę wstawać", pomyślałam. Jeszcze przez chwilę pogapiłam się na panele na suficie i zaczęłam powoli zsuwać się z łóżka. Z niechęcią zabrałam się do ścielenia łóżka - ,,Po co? Przecież i tak będę znowu spać".
Potem podeszłam do białej dużej szafy i otworzyłam ją. Przeglądałam ciuchy nie mogąc się zdecydować, i w końcu wybrałam jasne miętowe spodnie oraz białą bluzkę z sercem z ćwieków. Włożyłam ją w spodnie. Potem podeszłam do lustra. ,,Jasny gwint, wyglądam jak zombie po całonocnej inwazji na mózgi". Mimo, że czasami przesadzam co do tego jak wyglądam rano, to teraz naprawdę wyglądałam strasznie. Pojedyncze kosmyki włosów sterczały mi na prawo, natomiast lewa strona była znośna. Na nieszczęście miałam worki pod oczami, i byłam strasznie zaspana.
Sięgnęłam po podkład i zatuszowałam okropne, półokrągłe ślady. Potem wzięłam tusz do rzęs i nieco je podkręciłam, a na końcu lekko przejechałam błyszczykiem po ustach.
Teraz najtrudniejszy etap - rozczesanie tych okropnych włosów.
Niekiedy moje włosy układały się, i były wtedy prześliczne. Moje włosy są koloru czerwonego. Nie rudego, lecz głębokiej czerwieni podchodzącej pod bordo. Były lekko falowane i długie, do połowy pleców. Moją grzywkę na bok zaczesałam delikatnie do tyłu aby upiąć. Następnie zebrałam włosy wysoko w kucyk i spięłam. Potem rozpięłam grzywkę i ułożyłam.
Gdy byłam już gotowa chwyciłam torbę i zeszłam na śniadanie.
-Dzień dobry Cate! Jak ci się spało? - Moja mama Laura już robiła naleśniki.
-Nie... nieźle - podałam wymijającą odpowiedź, która być może ją zadowoliła.
Usiadłam przy stole i grzecznie ściągnęłam mojego kota Mruczka (wiem, bardzo oryginale imię) na podłogę, bo zjadał wszystkie naleśniki. Nałożyłam sobie jednego i posmarowałam czekoladą. Na wierzch dałam bitą śmietanę i zaczęłam jeść.
-Pa, mamo. Wychodzę. - Skończyłam jeść, więc wzięłam torbę i skierowałam się w kierunku drzwi.
Wyszłam szybko z obawy, że mogę się spóźnić. Droga do szkoły zajmowała mi od pięciu do dziesięciu minut, a dziś wyjątkowo nie chciało mi się wstawać, więc musiałam się śpieszyć.
Kiedy doszłam na miejsce poczułam, że coś jest nie tak, dało się wyczuć duże napięcie. Szybko odszukałam wzrokiem moją najlepszą przyjaciółkę Alison. Była to ładna blondynka, która miała trochę piegów, ale naprawdę malutko.
-Hej, Ali! - Podbiegłam do niej i uśmiechnęłyśmy się do siebie - Czemu wszyscy są dzisiaj tacy... niespokojni?
-Chwila, to ty jeszcze nie słyszałaś? - nie mogła w to uwierzyć.
-No, ja dopiero przyszłam, więc...
-Dziś do szkoły dołącza nowy uczeń! Matthew Greeny. I - ściszyła głos do szeptu - podobno jest bardzo przystojny! - zachichotała.
-Aha, więc o to tyle szumu... - Nie mogłam zrozumieć. Jeden uczeń i takie podekscytowanie? Nieraz dołączał do naszej klasy ktoś nowy i wszyscy byli w miarę obojętni. A dziś zachowują się jakby do naszej szkoły miał przyjechać jakiś sławny wokalista!
Rozmyślałam tak i kłóciłam się z Alison, a wtedy przez bramę wszedł ciemnowłosy chłopak, wysoki. Jak się domyśliłam to musiał być ten nowy - Matthew. Wszyscy odwrócili się w jego stronę. Ja też popatrzyłam. Spojrzałam mu w oczy... i wydał mi się wtedy tak strasznie znajomy, jakbym już go kiedyś - bardzo dawno temu - widziała. Nagle on też spojrzał na mnie i szybko odwróciłam wzrok.
Zadzwonił dzwonek i poszłam z Alison - zupełnie ignorując tamtego chłopaka - na pierwszą lekcję.
~.~
No więc, to by było na tyle pierwszej części :) Mam nadzieję że wam się spodobała i będziecie tu zaglądać :3 No więc Bye ;P
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Super!!! Pisz dalej :)
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie :D Czekam na 2 częśc ;)
OdpowiedzUsuńPulińciaa :*